Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Czy rzeczywiście zajęcia dodatkowe rozwijają nasze dziecko?

Poprzednim pokoleniom do zabawy wystarczył podwórkowy trzepak, piłka i guma do skakania

Dzisiaj ciężko jest znaleźć osiedla, na których dzieci bawią się beztrosko na świeżym powietrzu. Jak wynika z badań, nawet połowa maluchów w Polsce uczęszcza na zajęcia dodatkowe, które mają zapewnić im wzmożony rozwój. Czy tak rzeczywiście jest? Czy kilkulatki muszą chodzić na basen, zajęcia plastyczne, kółka aktorskie i lekcje robotyki, by zdobyć podstawowe umiejętności ruchowe i społeczne, niezbędne do odpowiedniego funkcjonowania w społeczeństwie?

Rodzice tłumaczą, że w ten sposób zapewniają dzieciom lepszy start na przyszłość. Prawda jednak leży pośrodku. Często jest tak, że w ten sposób zapewniają swoim pociechom po prostu aktywny czas wtedy, gdy sami nie mogą go im poświęcić. Jeszcze do niedawna dzieci biegały po podwórkach z kluczem na szyi. Dzisiaj, w obliczu tak wielu zagrożeń, wydaje nam się to niedorzeczne. Zajęcia dodatkowe staja się więc formą zapewnienia dzieciom rozrywki, ale i nauki. Czy takie rozwiązanie ma same zalety? Bywa z tym różnie.

Oczywiście, zajęcia dodatkowe pozwalają zdobywać nowe umiejętności. Często nawet wiążą się z rzeczywistymi zainteresowaniami dziecka i wtedy traktowane są jako ogromna frajda. Nie ma w tym nic złego, by dziecko rozwijało swoją pasję. To popieramy jak najbardziej. Nie popieramy natomiast wysyłania dziecka na zajęcia, których ono nie lubi. Nie każdy kilkulatek radośnie rozwiązuje pierwsze matematyczne zadania, nie każdy chce pływać albo grać w tenisa. Na naukę języków obcych też przyjdzie jeszcze czas. Jeśli już stawiamy na zajęcia po przedszkolu czy szkole, niech będą one w formie rozrywki. Przecież już cały dzień spędzony poza domem może być dla nich męczący. Maluchy również muszą mieć chwilę relaksu i odpoczynku, chwilę na to, by swobodnie się bawić albo poznawać rówieśników.

300 złotych miesięcznie. To średnia kwota, jaką wydają rodzice na zajęcia dodatkowe swoich pociech. Może to być dobra inwestycja w ich przyszłość albo strata pieniędzy. Najczęściej zapisujemy dzieci na zajęcia sportowe – fajnie, tylko należy wybierać takie, które są rzeczywiście lubiane przez tych, którzy na nie uczęszczają. Co czwarte dziecko chodzi na zajęcia typowo edukacyjne. To również się chwali, ale trzeba znaleźć umiar. Sami eksperci alarmują, że należy dać dzieciom trochę swobody, luzu. Jeśli chcemy dodatkowo wpływać na ich wzmożoną naukę, to wybierajmy zajęcia, które uczą poprzez zabawę. Niech będzie to rozrywka na edukacyjnej podłodze Funtronic, za którą dzieciaki szaleją albo wycieczki objazdowe w ciekawe miejsca. Po dniu spędzonym w szkolnej ławce nie posyłajmy dzieci na kolejne zajęcia teoretyczne. Przemęczony umysł i tak nie utrwali przekazywanej tam wiedzy.

Przede wszystkim należy z dziećmi rozmawiać i je obserwować. Należy skupić się na ich rzeczywistych potrzebach i chęciach, a nie przechwałkach pomiędzy rodzicami, które dziecko jest mądrzejsze. Najlepszy start to poczucie bezpieczeństwa, więzi i zrozumienia. To budowanie dobrych relacji rodzinnych. Dopiero w drugiej kolejności rozważajmy uczestnictwo w dodatkowych zajęciach naszego dziecka. Czas spędzony z rodziną będzie sto razy lepszą inwestycją niż kilkaset złotych wydanych na towarzystwo nauczyciela.

Artykuł napisany na podstawie strony  internetowej Funtronic.eu firmy oferującej magiczny dywan do zajęć i zabaw ruchowych dla dzieci.

 

Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *